Licząca ponad 100 lat topola czarna rosnąca przy ul. Piłsudskiego w Bytomiu od lat górowała nad okolicznymi kamienicami… górowała do lipca 2026 roku. Drzewo zostało ostatnio mocno przycięte, co budzi zainteresowanie mieszkańców, społeczników i specjalistów zajmujących się zielenią miejską. Wielu internautów wskazuje na zastawianie drzewa przez wielkogabarytowe odpady i przejeżanie samochodami po korzeniach. Cięcia redukcyjne, wykonane zostały na podstawie ekspertyz dendrologicznych. Choć badania wykazały, że system korzeniowy nadal zapewnia stabilność drzewa, jego stan zdrowotny pozostaje poważnym wyzwaniem. Jedno z najstarszych drzew centrum Bytomia Topola z ul. Piłsudskiego jest jednym z najcenniejszych i najstarszych drzew w centrum miasta. Społecznicy od kilku lat dokumentują jej stan, wskazując na wyjątkową wartość przyrodniczą okazu oraz potrzebę jego ochrony. - To jest topola czarna, bardzo wyjątkowa. Nanieśliśmy ją na mapę już dwa lata temu – z naszych szacunków wynika, że ma ponad 120 lat i jest prawdopodobnie jednym z najstarszych drzew w centrum Bytomia. Jest niesamowita, bo przewyższa okoliczne kamienice - mówi Ewa Surowiec z Bytomskiej Mapy Drzew - mówi w rozmowie ze Śląską Opinią Ewa Surowiec z Mapy Drzew Bytomia. Jak podkreśla społeczniczka, przez lata drzewo rosło w trudnych warunkach. Wśród problemów wymienia przede wszystkim rozjeżdżanie strefy korzeniowej przez samochody, zagęszczanie gruntu oraz składowanie gruzu i odpadów wielkogabarytowych bezpośrednio przy pniu. Jej zdaniem czynniki te mogły przyczyniać się do stopniowego pogarszania kondycji drzewa. - Najbardziej kluczowe jest to, co dzieje się wokół korzeni. Rozjeżdżanie ich autami, uklepywanie ziemi i składowanie odpadów wielkogabarytowych to 'dokładanie cegiełki' do wykańczania tego drzewa. Drzewa często chorują właśnie dlatego, że przez ubitą ziemię nie mają dostępu do powietrza i wody - podkreśla Ewa Surowiec. Już w ubiegłym roku z inicjatywy Strony Bytom Pieszy pojawił się pomysł ustawienia wokół topoli ławki lub innego elementu małej architektury, który ograniczyłby możliwość parkowania w obrębie misy korzeniowej. Inicjatywa nie została jednak zrealizowana. Odmowę uzasadniono prowadzoną wówczas procedurą zmierzającą do usunięcia drzewa. Ostatecznie do wycinki nie doszło. Jak w rozmowie ze Śląską Opinią wyjaśnia przedstawiciel Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, decyzję zmieniła presja ze strony społecznej. Zdecydowano się na wykonanie dodatkowych ekspertyz. Po wykonaniu badań tomograficznych oraz próby obciążeniowej uznano, że prawdopodobieństwo wywrócenia się drzewa jest obecnie niewielkie. Jednocześnie specjaliści wskazali na zagrożenie związane z możliwością wyłamywania się konarów, dlatego zalecono wykonanie cięć redukcyjnych. Prace przeprowadzono na początku lipca. W ich trakcie skrócono główne konary oraz ponownie oceniono ich stan za pomocą sond arborystycznych i badań osłuchowych. Specjaliści stwierdzili obecność rozległych ubytków wewnętrznych, zgnilizny oraz pęknięć kory. Za źródło problemów uznano również rozwój grzyba powodującego rozkład drewna. Miejski Zarząd Dróg i Mostów zapowiada dalszy monitoring drzewa. W kolejnych latach planowane jest ponowne wykonanie próby obciążeniowej oraz badań tomograficznych, które pozwolą ocenić tempo postępu rozkładu wewnętrznego. Jak dowiedziała się redakcja Śląskiej Opinii, niewykluczone, że - jeśli choroba drzewa będzie postępować - cięcia będzie trzeba powtórzyć. Zdaniem społeczników ograniczenie możliwości parkowania na korzeniach oraz skuteczniejsze przeciwdziałanie składowaniu odpadów mogłoby poprawić warunki, w jakich funkcjonuje ponadstuletni okaz. - Być może kiedyś trzeba będzie ją wyciąć, ale to co można by było zrobić - i właśnie może teraz dzięki temu zainteresowaniu się to wydarzy - to właśnie zabezpieczenie przestrzeni z korzeniami, nie zezwalanie na parkowanie tam aut oraz nie zezwalanie na składowanie gruzu - mówi Ewa Surowiec. Historia topoli przy ul. Piłsudskiego obrazuje to, jak trudne bywa pogodzenie ochrony cennego przyrodniczo drzewa z obowiązkiem zapewnienia bezpieczeństwa w przestrzeni miejskiej. Choć dziś wiadomo, że drzewo nadal może pozostać na swoim miejscu, jego przyszłość będzie zależała od kolejnych badań specjalistycznych oraz od warunków, w jakich będzie rosło w przyszłości.