długa droga przeze mnienie przełaj nie skróty nie trawers którędy do siebie liczby w kalendarzu są takie samedni tygodnia obrzydłykromką chleba nie nakarmię straty którędy do ciebie kiedy kończysz herbatę i od stołu wstajeszdługość stołu uskokiem przełęczy szybciej kozica rozciągnie cień nad przepaściąprzelotnie dotykasz mojego policzkanad nagą skarpą trącisz kamień nim lawina słów zejdzie