Pomimo trwającej od ponad pół roku rosyjskiej inwazji, Ukraina stosunkowo dobrze przygotowała się do okresu grzewczego. Zgromadzone zapasy węgla i gazu prawdopodobnie wystarczą dla zapewnienia dostaw ciepła i prądu. Spadek zapotrzebowania na moc elektryczną, będący wynikiem ograniczenia aktywności gospodarczej w czasie wojny, jest z kolei większy niż utracony potencjał wytwarzania, co umożliwia Ukrainie eksport energii elektrycznej do UE. Największym wyzwaniem będzie zapewnienie energii cieplnej w przypadku nasilenia rosyjskich ostrzałów na elektrociepłownie. Może to spowodować katastrofę humanitarną w Ukrainie i zwiększenie liczby uchodźców. Kształt ukraińskiej energetyki Łączna moc zainstalowana w ukraińskich źródłach wytwarzania wynosi ok. 55 GW[1]. Większość z nich stanowią elektrownie węglowe. Wraz z elektrowniami gazowymi i kogeneracją, rozmieszczone są one stosunkowo równomiernie po całym kraju, choć dominują głównie na okupowanym Donbasie i wokół znajdujących się w centrum kraju Kijowa i Krzywego Rogu. Elektrownie jądrowe, o łącznej mocy niespełna 14 GW, znajdują się na zachodzie i w centrum kraju. Obecnie jedynie Zaporoska EJ jest na linii frontu. Elektrownie wodne z kolei są rozmieszczone głównie na znajdującym się niedaleko frontu Dnieprze i w mniejszym stopniu na Dniestrze. Najmniej korzystne jest rozlokowanie OZE. Z uwagi na wietrzność i nasłonecznienie, najbardziej korzystne warunki dla ich rozwoju są na częściowo okupowanym południu i wschodzie kraju oraz wzdłuż Karpat. Ponad połowa energii elektrycznej produkowanej w Ukrainie wytwarzana jest w elektrowniach jądrowych. Kolejne miejsca w ukraińskim miksie wytwórczym zajmują elektrownie węglowe i gazowe oraz kogeneracja. Energetyka odnawialna w 2020 r. odpowiadała za ok. 7% wytworzonej energii, z czego 2/3 wyprodukowały elektrownie słoneczne[2]. Jej udział na przestrzeni ostatnich lat dynamicznie rósł – jeszcze w 2018 r. stanowił niespełna 2%. Najmniej energii – ok. 5% - wyprodukowały elektrownie wodne i szczytowo-pompowe, które pełnią rolę bilansującą. W ograniczonym stopniu w tym celu wykorzystywane są również elektrownie węglowe. Największe znaczenie z perspektywy zapewnienia energii cieplnej w Ukrainie mają lokalne ciepłownie, które odpowiadają za ponad połowę podaży. Dużą rolę, zwłaszcza w dużych miastach, odgrywa kogeneracja, odpowiadająca za ok. 30% ciepła w skali całego kraju[3]. Większość jednostek kogeneracyjnych zasilana jest węglem, w tym antracytem. Wojenna nadpodaż Wojna znacząco zmieniła warunki funkcjonowania systemu energetycznego Ukrainy. W sierpniu ok. 90% ukraińskich elektrowni wiatrowych znajdowało się na terenach okupowanych przez Rosję lub zostało uszkodzonych. Podobny los spotkał ok. 30% elektrowni słonecznych i elektrociepłowni[4]. Okupowana jest również Zaporoska Elektrownia Jądrowa o mocy 6 GW. Rosja zniszczyła większość linii łączących ją z terenem kontrolowanym przez Ukrainę i planuje wykorzystywać ją na rosyjskie potrzeby – ponownie synchronizując z systemem rosyjskim[5]. Ponadto okupowana jest Kachowska Elektrownia Wodna. Jednocześnie ukraiński popyt załamał się. Zapotrzebowanie na moc spadło aż o jedną trzecią – z ok. 15 GW we wrześniu 2021 roku do zaledwie ok. 10 GW rok później[6]. W rezultacie Ukraina ograniczyła pracę energetyki odnawialnej o ok. 30%[7]. Nieelastyczny ukraiński system nie był w stanie zaabsorbować całej produkowanej przez OZE energii. Do problemów wojennej energetyki doszły nieustanne naprawy zniszczonej infrastruktury (od prądu, pomimo regularnych napraw, odciętych jest ponad 600 tys. Ukraińców[8]), rosnące zadłużenie sektora[9] i konieczność ochrony odbiorców przed wzrostem kosztów. Rząd zdecydował o ingerencji w rynek – ustalił limity płatności dla źródeł odnawialnych[10]. Umiarkowany optymizm w elektroenergetyce Ukraińska elektroenergetyka jest stosunkowo dobrze przygotowana na zimę. Szacuje się, że szczytowe zapotrzebowanie na moc w Ukrainie może osiągnąć maksymalnie 20 GW. Przy mocy zainstalowanej na poziomie 55 GW teoretycznie nie stanowi to wyzwania, nawet uwzględniając będące rezultatem inwazji uszkodzenia i okupację jednostek wytwórczych. Zadowalający jest również stan zapasów węgla dla energetyki systemowej. Wynosi on ok. 2 mln ton, co znacząco przewyższa wskaźnik z poprzedniego roku. Ukraińskie władze planują zwiększyć zapasy o dodatkowe 0,5 mln ton do 15 października. Ponadto w ukraińskich magazynach znajduje się ok. 13 mld m3 gazu ziemnego i planowane jest osiągnięcie do 15 października bezpiecznego pułapu 14,5 mld m3. W związku z nikłymi perspektywami szybkiej odbudowy popytu oraz olbrzymimi potrzebami finansowymi sektora energetycznego, naturalnym rozwiązaniem z perspektywy Ukrainy stało się poszukiwanie rynku zbytu za granicą. Choć był on realizowany jeszcze przed wybuchem wojny, dopiero rosyjska inwazja oraz powiązany z nią kryzys energetyczny w Europie otworzyły nowy rozdział współpracy unijno-ukraińskiej. Głębsza integracja rynków 16 marca 2022 roku dokonano awaryjnej synchronizacji ukraińskiego systemu z Obszarem Synchronicznym Europy Kontynentalnej. Ułatwiło to zwiększanie eksportu z całej Ukrainy, a nie jedynie z wyodrębnionych obszarów lub bloków elektrowni, jak dotychczas (z wydzielonej tzw. wyspy bursztyńskiej eksportowano energię na Słowację, Węgry i do Rumunii. Do Polski eksport odbywał się z wydzielonych dwóch bloków elektrowni węglowej Dobrotwir). W sierpniu operatorzy z Polski i Ukrainy rozpoczęli modernizację linii Rzeszów-Chmielnicki o mocy 1 GW, która zwiększy możliwości przesyłu energii między tymi państwami do 1,2 GW[11]. Prace mają zostać ukończone w grudniu 2022 roku. Na tapet powrócił również projekt odbudowy analogicznego połączenia ukraińsko-rumuńskiego; Piwdennoukraińska (elektrownia jądrowa) – Issacea[12]. Dwie powyższe inwestycje pozwoliłyby zwiększyć przepustowość połączeń Ukrainy z UE z obecnych 860 MW do ponad 2,8 GW. Jednak już nawet istniejące obecnie połączenia wykazały wysoką opłacalność z perspektywy Ukrainy i UE. Pierwsze dwa miesiące eksportu energii elektrycznej do UE przyniosły ukraińskiemu operatorowi Ukrenergo prawie 55 mln EUR przychodu. Z kolei z perspektywy UE, w dobie największego kryzysu energetycznego, szczególnie istotna jest cena ukraińskiej energii elektrycznej – nawet o 3/4 niższa niż w sąsiadujących z nią krajach unijnych. Ukraińska energia może również pomóc w zaspokojeniu potrzeb w UE w okresie zwiększonego zapotrzebowania na moc w sezonie grzewczym. Oddanie do użytku linii Chmielnicki-Rzeszów jeszcze w grudniu umożliwi wzajemne wspieranie się systemów w najbardziej newralgicznym momencie. Zwiększenie eksportu energii z Ukrainy zwiększy produkcję ze źródeł odnawialnych w Ukrainie zmniejszając jednocześnie emisje CO2. Ukraińskie przedsiębiorstwa z branży OZE szczególnie ucierpiały na wojnie. Nie tylko straciły one dużą część mocy wytwórczych, ale ich budżety zostały też nadszarpnięte wskutek ograniczenia wypłat zielonych taryf. W rezultacie sektor stanął na krawędzi bankructwa[13]. Wyzwania ciepłownictwa Przez większość czasu trwania rosyjskiej inwazji, ogrzewanie mieszkań nie było istotnym dla Ukrainy zagadnieniem z uwagi na sezon letni. Zaopatrzenie Ukraińców w energię cieplną w zbliżającym się sezonie zimowym będzie jednak dużym wyzwaniem. Biorąc pod uwagę spadek popytu na energię cieplną w związku z trwającą wojną (liczba uchodźców sięgnęła już 4 mln, czyli ok. 10% populacji kraju[14]) zgromadzone zapasy surowców najprawdopodobniej pozwolą ukraińskim elektrociepłowniom i ciepłowniom na pokrycie zapotrzebowania U…